fbpx Skip to main content

Koszyk

DLACZEGO POWINIENEŚ OTWORZYĆ SWOJE STUDIO TRENINGOWE ??
Od ponad pół roku przestałem jako trener pracować na siłowniach i otworzyłem swoje miejsce do treningów. Myślę, że po takim czasie mogę powiedzieć, że było warto i podzielę się z Wami moimi przemyśleniami, dlaczego Każdy trener myślący o swoim zawodzie poważnie powinien to prędzej, czy później zrobić. Oczywiście, jeśli jesteś trenerem, który dorabia sobie, prowadząc treningi personalne, po pracy i bycie trenerem nie jest Twoim głównym źródłem utrzymania, to może to nie mieć sensu. Inwestycja po prostu musi na siebie pracować i się zwrócić. Jeśli natomiast jesteś trenerem na pełen etat to oto dlaczego będzie to krok w dobrą stronę
JESTEŚ KORPO LUDKIEM, A NIE TRENEREM…..
Każda siłownia jest inna, ale częstym problemem, z jakim się spotykałem, była różna często kiepska dla trenera polityka siłowni. Punkt pierwszy to ryczałt za prowadzenie treningów. W niektórych klubach potrafi on już przekraczać 1000, a nawet 1500 zł za miesiąc. Jest to oczywiście kwota do wypracowania dla trenera, który bierze za trening personalny od 100 do 150 zł (średnie stawki w moim mieście w okolicach Warszawy), ale jest to już obciążenie finansowe, jakie można przeznaczyć na czynsz wynajmu i rozwoju własnego miejsca. Są siłownie, które traktują trenerów po partnersku (sam w takiej pracowałem i bardzo miło ją wspominam), ale zdarzają się siłownie (zwłaszcza „sieciówki”), gdzie jesteś traktowany jak pionek w grze i po prostu korporacja ma swoje sztywne schematy i wymagania, których nie możesz naginać. Otworzenie swojego miejsca sprawia, że płacisz za swój lokal, budujesz swoją markę, nikt ci nie mówi, jak masz pracować i jak masz żyć. Po jakimś czasie możesz sam zacząć zatrudniać trenerów, dając im fajne miejsce do pracy. Jako że jesteś trenerem, to regulamin studia prawdopodobnie będzie przyjazny dla trenerów (co docenią współpracownicy), a nie napisany pod dyktando korporacji, która patrzy na zyski nie koniecznie na realia pracy trenera.
SPRZĘT ZAMÓWIONY NA TEMU……
Częstym problemem siłowni jest kiepska jakość sprzętu. Oczywiście siłownia siłowni nie równa, ale z mojego doświadczenia, często właściciele siłowni oszczędzają na sprzęcie (kupując go słabej jakości). Powoduje to, że do maszyny ciężko się dopasować, sztangi nie są równej wagi i są powyginane od pracy na dużych ciężarach, sprzęt szybko odmawia posłuszeństwa i się psuje. Ktoś może powiedzieć, że sprzęt na siłowniach jest często używany i dlatego się niszczy. Jasne jest w tym dużo prawdy, ale tym bardziej sprzęt, powinien być kupowany dobrej jakości, aby był dostosowany do użytku komercyjnego, a nie co często widać domowego. We własnym studiu jestem sam odpowiedzialny za swój sprzęt i mam kontrolę nad jego jakością. Osobiście uważam, że sprzęt jest tym na czym, na czym nie powinniśmy oszczędzać. Jeśli nie masz kasy to kup mniej sprzętu, ale dobrej jakości. Kiedyś usłyszałem mądre zdanie: „Nie stać mnie na kupowanie tanich rzeczy”. Jest w tym ukryta szczera prawda, ponieważ chcąc zaoszczędzić, kupisz sprzęt, który i tak z szybko się zepsuje i będzie wymagał wymiany. Klienci również to docenią, że dbasz o ich komfort pracy na treningach.
SYF KIŁA I MOGIŁA….BRAK NALEŻYTEJ CZYSTOŚCI
Wynika to najczęściej z tego powodu, że siłownia jest mocno oblegana i tym samym mocno eksploatowana. Urwane klamki, rozwalony papier w łazience, zalane prysznice to niestety standard na siłowniach. Ludzie niestety nie dbają o coś, co nie należy do nich (o oczywiście nie wszyscy) i tak samo jest z czystością. Nie raz pracując na siłowni, zwracałem uwagę ludziom, że nanieśli błota na butach, bo po prostu nie chciało im się ich zmienić. Potem mój podopieczny musiał na takiej podłodze wykonywać ćwiczenia. W swoim studiu stawiam na czystość i mam nad tym dużą kontrolę. Czystość jest jedną z ważniejszych spraw, która cieszy osoby ćwiczące i sprawia, że z chęcią wrócą w to miejsce.
SMRÓD….
Naturalną odpowiedzią człowieka na wysiłek fizyczny jest pocenie się. W procesie rozkładu bakterii zaczyna się wydzielać nieprzyjemny zapach. Piszę o tym, ponieważ istotne jest to, że owe bakterie potrzebują czasu, aby zaczęły nieprzyjemnie pachnieć. Nie chodzi mi o ćwiczących, którzy się po prostu spocili, bo sam to robię podczas treningu. Chodzi mi o osoby, które przychodzą na siłownię kilka razy w tym samym stroju, czego nie da się nie zauważyć, a raczej poczuć. Jest to mocno niekomfortowe dla trenera, zwłaszcza jeśli przyszedł na trening z nową osobą i zależy mu na utrzymaniu klienta. Takie sytuacje psują pierwszy efekt, a jakby nie patrzeć chodzenia do trenera jest to usługa premium (nie jest to pierwsza potrzeba) i warunki, w jakich się ćwiczy, mają znaczenie. W swoim studiu treningowym nie mam z tym problemu, ponieważ po prostu nie pracuję z takimi osobami.
RUCH JAK NA MARSZAŁKOWSKIEJ…..
To, co dzieje się o 17 na siłowni jest już obiektem memów i żartów. Treningi w godzinach szczytu są dla trenera bardzo trudne, ponieważ na siłowni jest mało miejsca, co wynika poniekąd z dużej ilości ludzi, oraz z dużej ilości maszyn „naćkanych” gdzie się da. Dla trenera chcącego przeprowadzić jednostkę treningową bardziej pod kątem treningu funkcjonalnego (w czym ja się specjalizuję) jest to nie lada wyzwanie znaleźć miejsce na taki trening oraz wolny sprzęt, który często ze względu na dużą ilość ludzi jest zajęty. W swoim studiu treningowym wiem, że zawsze sprzęt będzie wolny, co daje mi komfort pracy i znacznie szersze pole manewru co do układania planu treningowego, a mojemu podopiecznemu komfort wynikający z przestrzeni, w którą nikt nie wchodzi i nie sprawia, że czuje się niekomfortowo.
FAME MMA NA SIŁOWNI….
Siłownia ma to do siebie, że może do niej przyjść każdy. Jednakowo nastolatek chcący się podobać dziewczynom, osoba starsza chcąca poprawić stan zdrowia, oraz patologiczne jednostki…. O co mi chodzi ?? O osoby (głównie panowie) o bardzo wątpliwej kulturze osobistej. Głośne krzyki podczas ćwiczeń jakby obok odbywały się gody wielorybów, przeklinanie, rzucanie sprzętem i brak akceptowania przestrzeni osobistej jest czymś, co często doświadczyłem na siłowni. Zdarzyło się, że tacy panowie robili zdjęcia moim podopiecznym (bo akurat masz Artur trening z fajną dupeczką) oraz rzucali mało śmieszne teksty w stylu: stoisz, gadasz i jeszcze kasę za to bierzesz. Ludzie, który mnie znają wiedzą, że mam bardzo duży dystans do siebie i do świata, ale prowadząc treningi, jestem w pracy i takie zachowanie jest naprawdę uporczywe i po prostu psuje atmosferę prowadzenia treningów. W zawiązku, z tym że do studia treningowego nie może przyjść każdy, nie mam takich osób w swoim otoczeniu i nie za bardzo za nimi tęsknie.
KASA MUSI SIĘ ZGADZAĆ
Prowadząc swoje studio, zwiększyłem swoje dochody. Po pierwsze moja usługa jest teraz jeszcze bardziej premium, ponieważ podopieczny trenuje w miejscu, gdzie nie musi się nikogo wstydzić, lub nie ma ryzyka, że spotka osobę, której by nie chciała spotkać (policjant podejrzanego, wobec którego prowadzi sprawę, nauczycielka swoich uczniów, prawnik swojego klienta itp. ) Mogę dzięki temu zwiększyć stawki i nie wynika to nie tylko z faktu, że stawka wzrosła, bo inflacja itp. Ale daję podopiecznemu dużo lepsze warunki do pracy, za co jest gotów zapłacić. Mogę również prowadzić treningi mikro grupowe (2-3 osoby), dzięki czemu mam więcej czasu, jak i dochodów.
A ty planujesz mieć swoje własne cztery kąty trenerze ???
Artur Jobda

Leave a Reply