fbpx
0

Koszyk

Jakiś czas temu napisałem artykuł na temat błędów w redukcji tkanki tłuszczowej. Tekst był napisany dość luźnym i śmiesznym językiem, ponieważ czasami nie chce mi się być poważnym i uda mi się napisać coś z większym dystansem do rzeczywistości 😛 W komentarzach pod postem jedna z osób podsunęła pomysł na kolejny artykuł tego typu i wytypowała kolejne 8 błędów, które postanowiłem wziąć dziś na tapetę. Dziękuje Robert za pomysł. Po obejrzeniu 3 stand upów, dwóch festiwali kabaretowych stwierdziłem dumnie, że jestem w stanie wziąć się za pisanie drugiej części artykułu 😛

Jakby artykuł Ci się spodobał i chciałbyś zerknąć na to, co nabazgrałem w części 1 pierwszej, to link podsyłam w komentarzu.

 

  1. Brak treningu progresywnego-Trening, jaki jest, każdy widzi. Wchodząc na siłownię i udając, że się ćwiczy, można zaobserwować wiele ciekawych rzeczy. Można na przykład zaobserwować gro osób ukradkiem robiących selfie w lustrze, udających, że czytają wiadomość na messengerze. Można zobaczyć, jak pan cichaczem ustawia muzykę disco polo na słuchawkach, tak żeby nikt nie zauważył czego słucha. Można zobaczyć panów ukradkiem sprawdzających wielkość bicepsa po kolejnej serii albo panie udające, że je bolą plecy, a które tak naprawdę dotykają się w okolicach pośladków, aby sprawdzić ile urosły po jednej dodatkowej serii hip thrustów. No ale dobra czego się czepiam i o co mi chodzi? Obserwując ludzi, można śmiało stwierdzić, że duża część osób nie trenuje progresywnie. Co znaczy takie mądre słowo? A no tylko tyle że stoją w miejscu jak woda w bajorze pełnym żab. Do żab nic nie mam jakby co, tylko do ludzi, którzy nie starają się utrudnić sobie siłownianej telenoweli. Jeśliby porównać osoby trenujące na siłowni do mody na sukces, to cały czas jedna kobieta spotykałaby się z jednym facetem i żyliby tam długo i szczęśliwie. Niby spoko, ale nudno! Ciekawiej by było jakby facet miał romans z jej matką, a ona z jego ojcem, a tak naprawdę zaszłaby w ciąże z jego bratem! A tak wieje nudą i oglądalność spada. Tak samo jest na siłowni. Jeśli trenujesz cały czas tak samo, bo na przykład tak Ci wygodnie, to Twoje ciało staje się oporne i nici z postępów. Przez postęp rozumiem nie kolejny rozstęp od zbudowanej masy, tylko o stopniowe utrudnianie sobie życia i (teraz uwaga bo będzie coachingowo, prawie jakby to pisał Mateusz Grzesiak) wyjście ze strefy komfortu. Może to być pięć minut więcej w treningu cardio, jeden więcej interwał, jedno więcej ćwiczenie, kilogram więcej na sztandze, nowy rodzaj treningu i tak dalej. Jako ludzie inteligentni myślę, że załapaliście. Dlaczego to takie ważne w procesie palenia smalczyku? Ponieważ nasze ciało to bardzo pierwotna maszyna i jej zadaniem do panujących warunków. Jeśli nie utrudniasz mu życia, to staje się leniwy i nie spala tak dużo kalorii, jak to było na początku.

 

  1. Zbyt gwałtowne cięcie kalorii-  Słowo kaloria jest tak samo mityczne i budzące grozę, jak wypowiedzenie imienia Hitler. Pierwsze skojarzenie to reżim, terror dietetyczny i strach przed przytyciem. Jest to słowo, które wzbudza poczucie winy zwłaszcza wypowiedziane zaraz po wyżerce w ekskluzywnej restauracji, jaką jest w KFC. Zresztą sami spróbujcie. Wejdźcie do KFC pełnego ludzi i krzyknijcie na głos słowo KALORIA!!!! Tylko tyle. Po tym wyjdźcie, a zobaczcie, jak zachowują się ludzie w środku. Na ich twarzach będzie wymalowany smutek, poczucie winy i prawdopodobnie będą brudni, bo ze strachu przed przytyciem zaleją się colą i lodami, które właśnie konsumowali. Kaloria to ilość energii, jaka jest zawarta w jedzeniu. Nie jest z natury ani zła, ani dobra. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli się odchudzamy, to ich liczenie pomaga zrzucać kilogramy, jeśli ich nie liczymy, a dodatkowo przesadzamy z ich ilością, to sprawiają, że zaczynamy coraz bardziej przypominać ludzika z popularnej reklamy opon. Częstym błędem jest cięcie kalorii i to zbyt gwałtownie. Jak obcięłam 300 kalorii, to jak obetnę jeszcze 300, to zdążę być fit modelką do wesela Marty. I tak wpada się w pułapkę zbyt dużego deficytu kalorycznego. Powoduje to najczęściej gorsze samopoczucie, niekiedy bóle głowy oraz finalnie rzucenie się na jedzenie po dwóch tygodniach trzymania diety.

 

  1. Oparcie treningu o ćwiczenia izolowane i maszyny- Tak to już bywa, że technologia wkrada się w całe nasze życie. Niedługo prawdopodobnie telefonem będzie można się ogolić, a golarką poodkurzać pokój. Sprowadza się to do tego, że wchodząc na siłownię, staramy się szukać technologicznie najlepszego przyrządu, zaprojektowanego przez najlepszych inżynierów. Jednak nasze ciało doskonale dawało sobie radę już kiedyś w czasach, gdy zamiast oglądania telewizji, oglądało się ryby pływające w jeziorze. Najlepszymi przyrządami do palenia tkanki tłuszczowej na siłowni są ćwiczenia wielostawowe, które wykonuje na takich przyrządach jak sztangi, kettle, hantle. Co prawda sztangą nie da się połączyć z wifi, ale niektórzy używają jej jako selfisticka i mam nadzieję, że ten argument przekona gadżeciarzy, aby sięgnęli po wolne ciężary. Ćwiczenia wielostawowe pozwalają spalić zdecydowanie więcej kalorii, przyśpieszają przemianę materii, oraz lepiej stymulują wyrzut hormonów odpowiedzialnych za spalanie tkanki tłuszczowej. Kolejnym aspektem jest praca na ćwiczeniach tylko z ciężarem własnego ciała lub co najwyżej z gumami, bo jak wezmę coś cięższego do ręki niż 5 kg, to urosną mi wąsy. Jak się domyślacie, jest to głównie problem płci pięknej. Taki trening również nie przyśpieszy tak skutecznie przemiany materii, jak ćwiczenia wielostawowe. Opieranie całego treningu tylko na takich ćwiczeniach jest błędem i prowadzi donikąd ślepą uliczką.

 

  1. “kult cardio”-Czasem bywa tak, że zamiast iść ruchomymi schodami, wybierasz normalne schody, bo naoglądałeś się horrorów, w których mimo, że ktoś biegnie, to zła postać go dogania idąc spacerkiem. Dlatego Ty jesteś mądry i wybierasz swoje nogi, by mieć pełną kontrolę nad sytuacją, gdyby koleś idący za Tobą okazał się typem z teksańskiej masakry. Kiedyś lubiłeś czytać gazetę w łazience, ale teraz wolisz przeglądać swojego smartfona. Lubisz od czasu do czasu zjeść sushi zamiast sałatki z kurczakiem, wmawiając sobie, że przecież to ryż i ryba, więc nie tuczy. Cardio można śmiało porównać do wspominanych wyżej zagadnień z małym wyjątkiem. W tym przypadku osoba trenująca nie zmienia go na nic innego tylko ślepo kręci je 4 razy w tygodniu po godzinie. Mi prawdę mówiąc, trenując tylko w ten sposób, wypaliłoby z nudów rogówkę oka i zacząłbym się zastanawiać nad takimi głupotami, jak to, czemu pięty mnie tak rzadko swędzą. O ile cardio jest spoko na spalanie tkanki tłuszczowej, to nie jest to jedyna i na pewno nie najlepsza forma redukcji. Są jeszcze takie formy jak trening siłowy i trening interwałowy. Mądrze zaplanowane tego typu aktywności nie sprawią, że kobieta zacznie mówić jak Bogusław Linda, oraz że włosy na nogach będą jej rosły w tempie centymetra na dobę. Jeśli chcesz lepiej wykorzystać potencjał treningu do spalania tkanki tłuszczowej, to nie myśl o cardio jako o jednym wyjściu. Pamiętaj! Kiedyś ludzie myśleli, że ziemia jest płaska…

 

  1. Zbyt lekkie wielostawy, za słaby bodziec do utrzymania masy mięśniowej-Nie wiem, w jakim wieku jesteś drogi czytelniku, ale jeśli przekroczyłeś 30 lat, jak zrobiłem to ja, to pewnie wspominasz czasy, gdy miałeś 18 lat i mogłeś zjeść tory kolejowe i nie przytyć. W twoim żołądku był samuraj, który wszystko ciął na kawałki. Po przekroczeniu 30 a co gorsza 40 w twoim brzuchu samuraj zamienia się w leniwego ochroniarza, któremu nie chce się nawet wyjść z budki, gdy słyszy, że koś wynosi cegły z budowy. Im jesteśmy starsi, tym musimy wkładać więcej energii w trening, aby wyglądać szczupło. Jeśli trenujesz siłowo i chcesz użyć tej metody do poprawy jakości swojej sylwetki i spalenia tkanki tłuszczowej, to najskuteczniej zrobią to ćwiczenia wielostawowe takie jak przysiady, martwe ciągi, wszelkiego rodzaju wyciskania i wiosłowania. Problem jest jednak taki, że wiele osób trenuje tego typu ruchy przy zdecydowanie zbyt małych obciążeniach. Stosując takie podejście osiągniesz efekt redukcji masy ciała tylko, jeśli jesteś pryszczatym piętnastolatkiem chorującym na ADHD. Z jasnych przyczyn wiele osób boi się ciężarów ze względu na większe ryzyko kontuzji lub co gorsza (to przywara Pań) ze względu na to, że urosną im za duże mięśnie. Używając za małych obciążeń, tracimy cały potencjał, jaki płynie z ćwiczeń wielostawowych, czyli jak sama nazwa wskazuje ćwiczeń, w których pracuje kilka stawów i te kilka stawów muszą dostać bodziec w postaci odpowiednio dużego ciężaru, gdyż małe obciążenie nie zadziała tak samo, jak na treningu przy użyciu ćwiczeń izolowanych. Jeśli boisz się o kontuzję, to zadbaj o to, aby ktoś nauczył Cię poprawnej techniki.

 

  1. Nie trzymanie przerw między seriami-Każdy z nas ma w swoim życiu moment, że brakuje mu czasu na wszystko i najchętniej wydłużyłby dobę o drugie tyle. Niektórzy starają się myśleć strategicznie i planować, aby spiąć wszystko w czasie, a inni sięgają po biały proszek aplikowany 100 złotowym zwiniętym banknotem. Pośpiech to zły doradca i z reguły kończy się mandatem albo wywiniętym orłem na chodniku, ale jeśli mówimy o siłowni, to tutaj pośpiech może okazać się pomocny. Im krótsze przerwy tym nasze ciało ma trudniejsze zadanie do wykonania. I oczywiście nie chodzi o to, aby w treningu siłowym latać po siłowni jak uciekinier z psychiatryka i robić wszystko, co się da przy użyciu wszystkich sprzętów, tylko o to, aby ustalić przerwy między seriami i się ich trzymać. W czasach powiadomień na Fb jest to ciężkie, ale warto, ponieważ trzymając się krótkich przerw, możecie sprawić, że Wasz trening na siłowni będzie dużo bardziej skuteczny i stopi smalczyk, którego tak nienawidzicie.

 

  1. Za długie jednostki treningowe-Nawiązując do poprzedniego podpunktu, to sięgając do drugiej skrajności, zdarzają się osoby, które nawet gdyby pędziło w ich stronę tsunami, to by spokojnie dopalili papierosa, cyknęli selfie i nagrali relację na instagram. Po prostu takiej osobie nigdzie się nie spieszy. Często są to osoby bezdzietne, bezrobotne lub osoby przesadzające z nadużywaniem zielonej trawy i nie mówię tu o krowach pasących się na pastwiskach. Trening na siłowni po zielonym szaleństwie nie będzie zbyt efektywny. Wynika to z dwóch faktów. Pierwszy z nich to przychodzenie i mylenie klubu fitness z klubem dyskotekowym, gdzie możemy z każdym pogadać, napić się białka na recepcji, bo przecież trening nie zając. Drugi powód to taki, że osobie trenującej wydaje się, że jak godzina treningu jest ok, to przecież dwie godziny to już będzie szał, który sprawi, że za miesiąc będzie fit modelem. Otóż to tak samo, jak z gotowaniem. Jeśli robisz pieczeń i po godzinie będzie już ona gotowa, to zostawienie jej na dwie godziny w piekarniku nie sprawi, że do Twojej kuchni wpadanie sama Magda Gessler, aby spróbować mięsa i stwierdzić, że gwałci ono podniebnie. Po takim czasie raczej słowa Magdy byłyby podobne do opisu psiej kupy. Ciało ma ograniczoną ilość bodźców, jaką może przyjąć na treningu i spędzaniem na siłowni dłużej niż godzinie (oczywiście mówimy o sumiennym treningu w tym czasie) nie ma wiele sensu. Jest to maraton, a nie sprint i nastawianie się na szybki efekt to niszczenie swojego ciała przez nadmiar treningu.
  1. Za mała masa mięśniowa😎-Mój sąsiad kupił kiedyś sobie mustanga z silnikiem V8 i po tygodniu go wystawił na sprzedaż, bo jak stwierdził, gaz jest do kuchenek, a jego nie stać na benzynę do tego potwora. Paliwożernym autem z silnikiem v8 w naszym ciele są mięśnie. Każdy kilogram masy mięśniowej musi być zasilany dodatkowym paliwem w postaci kalorii. Z punktu widzenia naszego organizmu skrajnie nieekonomiczne jest utrzymywanie dużej masy mięśniowej. Przez słowo „dużej” mam na myśli zarysowane mięśnie, a nie tak dużą masę mięśniową, jaka prezentują kulturyści grający w rzutki strzykawkami z oleistą substancją w środku. Jeśli chcesz mieć szybszą przemianę materii to jednym z najprostszych sposobów, aby to osiągnąć będzie zwiększanie masy mięśniowej.

Źródło: Własna chora głowa…..

Artur Jobda

About Artur Jobda

Leave a Reply